Hawana: „Imposible”, czyli jak pokochaliśmy Pepa
To będzie historia z naszego pierwszego wyjazdu na Kubę, kiedy to z łamanym, podstawowym hiszpańskim ruszyliśmy na podbój Perły Karaibów.
To będzie historia z naszego pierwszego wyjazdu na Kubę, kiedy to z łamanym, podstawowym hiszpańskim ruszyliśmy na podbój Perły Karaibów.
Na Kubie ulewy przychodzą tak samo szybko jak przechodzą i są obfite jak cholera. W kilkanaście minut potrafią zmienić ulice w rzeki. Po jednym z takich oberwań chmury nad Guantanamo, korzystając ze odświeżonego powietrza deszczem powietrza, wybrałem się na krótką szwendałkę po mieście.
Do Baracoa nie jest łatwo dotrzeć, ale trud podróży miasteczko wynagrodzi Wam z nawiązką. Baracoa na Kubie to właściwie koniec wyspy. Dalej już tylko ocean, góry i lasy tropikalne. Miasteczko zostało założone w 1512 roku przez konkwistadora Diego Velazqueza, i jest najstarszą kolonialną osadą w obu Amerykach. Zawsze jednak pozostało na peryferiach. Bo o ile dziś dojechać tutaj nie jest łatwo, to kilkaset lat temu było to zadanie, prawie że niewykonalne.
Turyści, dużo turystów, od listopada do marca Hawana pęka w szwach. Najwięcej jest Francuzów, Kanadyjczyków, Niemców, ale też Meksykanów, Brazylijczyków i Amerykanów. Najczęściej zatrzymują się w stolicy tylko na kilka dni, a chcą zobaczyć wszystko. Ktoś musi im pokazać miasto. Dlatego praca taksówkarza to tutaj opłacalne zajęcie. Zwłaszcza, jeśli jeździ się oldtimerem z lat 50. XX w. A tych na wyspie nie brakuje.
Już 24 lutego Kubańczycy wypowiedzą się w ogólnonarodowym referendum na temat nowej konstytucji, nad którą prace trwały ponad rok i były szeroko konsultowane już m.in. w zakładach pracy. W grudniu 2018 roku projekt został przyjęty już przez kubański parlament. Zmiana, która budzi spore kontrowersje, to otwarcie drogi do legalizacji małżeństw homoseksualnych.
Kuba z lotu ptaka wygląda pięknie. Tym bardziej jeśli małe wioski, duże miasta pośród zieleni, strome zbocza gór, możecie oglądać z pokładu turbośmigłowego ATR-a, który leci niżej niż rejsowe maszyny odrzutowe. Nam taka okazja nadarzyła się w samolocie z Hawany do Santiago de Cuba. Zobaczcie zdjęcia.
Będąc na Kubie nie da się nie zauważyć ubranych na bordowo brzdąców maszerujących rano do szkoły podstawowej, gimnazjalistów powłóczących plecakami, czy opierających się w cieniu o szkolne mury licealistów lub uczniów technikum. Jak ich rozróżnić? Po kolorze mundurka.
Potężne tornado przeszło w nocy z niedzieli na poniedziałek przez Hawanę. Zniszczenia są ogromne. Jak podaje portal Cubadebate, wiele dzielnic jest bez prądu, woda wdarła się do budynków mieszkalnych. Powalone są drzewa i słupy energetyczne. Wiatr wiał z prędkością około 10 km na godzinę, jednak jak zaznacza kubański portal, jego siłę można było porównać z huraganem 4 kategorii.
Varadero, cel podróży tysięcy turystów. Większość z nich z lotniska jedzie wprost do hotelu, który znajduje się w turystycznej enklawie na końcu półwyspu. Jednak sama miejscowość to nieco więcej niż kurort.
Na słodko, na słono, tłusto i fit, z mięsem i bez – kubańskie przekąski sprzedawane na ulicy kosztują grosze i zaspokoją mały głód na mieście. A jak smakują? To zależy od Waszego gustu. Kilka z nich na pewno jednak pokochacie a inne… no cóż.