Isla de la Juventud. Nieodkryta Kuba na wyciągnięcie ręki
Oddalona o pięć godzin podróży promem i sto kilometrów od wybrzeży Kuby Isla de la Juventud to wciąż Kuba, jednak nieco inna. To co można zauważyć już wsiadając na prom odbijający z Batabanó w stronę Nueva Gerony, to niemal całkowity brak turystów. Dalej jest tylko ciekawiej.
Dostać się na Islę de la Juventud łatwo nie jest – bilety na prom rozchodzą się jak świeże bułeczki, a do tego podróż z Hawany zajmuje sporo czasu. Najpierw trzeba się zameldować na dworcu autobusowym, z którego pasażerowie są przewożeni do portu w Batabanó, skąd następnie odchodzi prom do Nueva Gerony, głównego miasta na wyspie. W sumie cała podróż to ponad 12h. Pytanie czy warto?

La Evangelista – Isla de Los Pinos – Isla de la Juventud
Na początek trochę historii. Isla de la Juventud została odkryta już w 1494 roku przez samego Krzysztofa Kolumba, wówczas otrzymała nazwę La Evangelista, na mapie świata po raz pierwszy umieścił ją natomiast w 1529 roku Diego Rivera, ale pod nazwą Isla de Los Pinos, czyli Wyspa Sosen (to charakterystyczne dla wyspy drzewa). Pod taką nazwą funkcjonowała aż do 1978 roku, kiedy to została przemianowana na Islę de la Juventud, czyli Wyspę Młodości. Dlaczego?
Przed Rewolucją Kubańską wyspa raczej nie miała się czym chwalić, najbardziej charakterystycznym dla niej miejscem było Presidio Modelo, czyli gigantyczne więzienie wybudowane tutaj w latach 30 XX wieku w czasie dyktatury Gerarda Machado, gdzie lądowali jego polityczni przeciwnicy. Pięć potężnych bloków w kształcie walca i skrzydło szpitalne w sumie mogły pomieścić ponad pięć tysięcy więźniów. To tutaj po nieudanym ataku na koszary Moncada w Santiago de Cuba zesłani zostali Fidel i Raul Castro oraz inni rewolucjoniści w 1953 roku.

Mimo że wyspa została odkryta jeszcze w XV wieku, to decyzję o jej kolonizacji Hiszpanie podjęli dopiero w pierwszej połowie XIX wieku, w 1830 roku zakładając dzisiejszą stolicę wyspy – Nueva Geronę. Na kolejne dekady głównymi gałęziami gospodarki zostały tutaj rybołówstwo, hodowla bydła oraz uprawa cytrusów.
Dopiero socjalistyczne władze Kuby dostrzegły potencjał edukacyjny wyspy, zwłaszcza w dziedzinie nauk biologicznych, ale również medycznych. Po Rewolucji Kubańskiej z całego kraju, ale również z zagranicy na Islę zaczęli przybywać studenci, pobierając naukę na nowym Uniwersytecie w Nueva Geronie i szkołach rozsianych po całej wyspie, jednocześnie pracując na plantacjach w ramach czynu społecznego. To im wyspa zawdzięcza współczesną nazwę.
W 1967 roku rząd Castro zdecydował się ostatecznie zamknąć też Presidio Modelo i uczynić z niego muzeum, które można zwiedzać do dziś. Poza skrzydłem szpitalnym, gdzie znajduje się główna ekspozycja, bloki więzienne są kiepskim stanie, co tylko jeszcze bardziej podkreśla, jak przerażające było to miejsce w przeszłości.
Isla de la Juventud: Nueva Gerona

Dziś Islę de la Juventud zamieszkuje około 90 tys. osób, z czego prawie połowa w Nueva Geronie. Cała wyspa ma status gminy specjalnej, a mieszkańcy nazywają siebie najczęściej Los Pineros (od dawnej nazwy wyspy). Sama Nueva Gerona to typowe kubańskie miasto z głównym placem – Parque Guerrillero Heróico, od którego zaczyna się tętniący życiem bulwar, który przecina centrum miasta. Wzdłuż ciągną się sklepy, butiki oraz niewielkie knajpki, w których można zjeść od typowo kubańskiej pizzy, przez burgery po dania kuchni kreolskiej.

Jednak największą uwagę zwraca zadbana i bujna zieleń, która wypełnia deptak. W przeciwieństwie do np. tego w Santa Clara czy Santiago de Cuba, tutaj można spacerować nawet w środku dnia nie zważając na upał. Układ ulic w Nueva Geronie jest niczym krzyżówka, ulice wpadają do siebie prostopadle i naprawdę trudno się tutaj zgubić, co ułatwia eksplorowanie miasta, również w bardziej oddalonych od centrum kwartałach.
Nueva Gerona – noclegi. Gdzie spać?
Choć baza noclegowa w samym mieście jest skromna, to można znaleźć tutaj kilka cas particular w obrębie centrum miasta. My zatrzymaliśmy się u Aliny, której dom położony jest między portem a Parque Guerrillero Heróico, co pozwoliło nam dostać się piechotą na prom powrotny na Kubę w środku nocy, jednocześnie nie rezygnując z bliskości centrum.

Nasza casa była niewielką dobudówką na dachu budynku z małym tarasem osłoniętym pergolą porośniętą winogronami, z którego rozciągał się widok na otaczające miasto wzgórza i zachód słońca. – Tak, góry były naszym największym zaskoczeniem na wyspie, bo prawdę mówiąc spodziewaliśmy się terenu płaskiego jak stół, w sumie trudno powiedzieć dlaczego.
Okolica Nueva Gerony – Finca el Abra i Playa Bibijagua
Choć na zwiedzanie okolic stolicy wyspy mieliśmy niewiele czasu, niezastąpiona okazała się pomoc Instituto Cubano de Amistad con Los Pueblos (Kubański Instytut Przyjaźni z Narodami). Nasza specjalna przewodniczka Leisa okazała się skarbnicą wiedzy o wyspie oraz wspaniałą towarzyszką podróży do najważniejszych miejsc wokół Nueva Gerony.

Pierwszym miejsce, które odwiedziliśmy była Finca El Abra, oddalona o około 15 minut jazdy od Nueva Gerony. Ta niepozorna farma należąca od 1870 roku do Giuseppe Girondelli, a dziś jego potomków, okazała się azylem dla młodego wyzwoliciela Kuby Jose Martiego.
To tutaj przed swoim wyjazdem do Hiszpanii, jako nastolatek przez 9 miesięcy przebywał na trudnej rekonwalescencji w związku z chorobą nóg. Możliwe, że gdyby nie opieka rodziny Girondelli, dorosły Jose Marti nigdy nie poprowadziłby Kuby do niepodległości.

Obecnie część finki została wydzielona na muzeum poświęcone kubańskiemu bohaterowi narodowemu. W kilku pokojach zobaczymy zarówno stare zdjęcia z okresu nastoletniego Jose Martiego, jak również jego codzienne przybory, meble, a nawet stelaż rekonwalescencyjny. Sam dom jest położony na malowniczej plantacji, obok którego rośnie 80-letnia potężna Ceiba, drzewo będące symbolem Kuby.
Kolejnym punktem na mapie, do którego zabrała nas Leisa, było wspomniane na początku więzienie Presidio Modelo. Cały kompleks robi nawet dziś ogromne wrażenie. Oprócz ekspozycji poświęconej więzionym tutaj braciom Castro, mieliśmy możliwość zobaczenia wnętrza bloków więziennych.

Więcej o Presidio Modelo przeczytacie niebawem w osobnym artykule na blogu
Na koniec udaliśmy się do Campismo „Arenas Negras”, wakacyjnego kurortu dla Kubańczyków oddalonego o 8 km od Nueva Gerony, który swoją nazwę wziął od czarnej plaży, podobnej np. do tej, jaką znacie z Teneryfy na Wyspach Kanaryjskich.

Cały kurort składa się z ponad 20 rodzinnych bungalowów i centralnie położonej restauracji. Choć sama plaża jest bardzo wąska, to jej dopełnieniem jest ogromna zielona przestrzeń rekreacyjna z placem zabaw i boiskami do siatkówki. Ceny są tutaj zdecydowanie niższe od tych, do których przyzwyczajeni są zagraniczni turyści w Varadero i dostosowane do kubańskiego portfela.

Po intensywnym zwiedzaniu nie mogło zabraknąć spotkania z kierującą ICAP w Nueva Geronie Marlen Villavicencio Batistą i owocnej rozmowy przy wybornej kubańskiej kawie.
Jednak naszym głównym celem podróży na Islę de la Juventud było Cocodrilo – niewielka osada w tzw. Zonie Militar, oddalona od stolicy o ponad 80 km i oddzielona gęstym lasem od reszty wyspy. Ale to będzie kolejna historia na naszej stronie.
